Łódzkie mikrohistorie, ludzkie mikrohistorie - jedna z najlepszych ekspozycji muzealnych w Łodzi już otwarta!

Łódzki Park Kultury Miejskiej, znajdujący się przy Centralnym Muzeum Włókiennictwa, zaprasza wszystkich na zwiedzanie wyjątkowej ekspozycji prezentującej życie zwykłych mieszkańców miasta, obejmującej zarówno czasy dynamicznego rozwoju przemysłu, niespokojny okres międzywojenny jak i schyłek Polski Ludowej. Wystawa tworzona była w oparciu o wspomnienia mieszkańców miasta, dzięki temu można niemal przenieść się w czasie i odwiedzić domy osób pielęgnujących wspomnienia, żyjących dniem codziennym lub marzących o wielkiej karierze. Przedstawiamy najważniejsze elementy tej niezwykle bogatej wystawy, jednak zdradzimy Wam tajemnicę - to trzeba zobaczyć na własne oczy!

Łódzki Park Kultury Miejskiej - wystawa Ludzkie mikrohistorie, łódzkie mikrohistorie -  fot. P. Miłek
Łódzki Park Kultury Miejskiej - wystawa Ludzkie mikrohistorie, łódzkie mikrohistorie , fot. P. Miłek

Okres przemysłowej prosperity - dom rodziny Bennichów

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od niepozornego, jasnego domu będącego pierwszą kwaterą rodziny Bennichów - fabrykantów budujących przemysłową historię Łodzi. Budynek pierwotnie znajdował się przy ulicy Wólczańskiej 62 i został wybudowany przez Karola Bennicha w latach 60-tych XIX wieku. Wnętrza zaaranżowano tak, jak za czasów pierwszych mieszkańców - możemy zobaczyć zarówno reprezentacyjny i bogato umeblowany pokój właścicieli, kuchnię z łóżkiem dla służby i materiałami do prostych robót krawieckich, toaletę wraz z niezwykle oryginalnym krzesłem toaletowym jak i warsztat tkacki z przędzą i kołowrotkiem. Nie zabrakło również składziku z narzędziami i uszkodzonymi domowymi przedmiotami, czekającymi na naprawę. Dla spragnionych wiedzy faktograficznej przygotowana została sala z osią czasu zawierającą najważniejsze wydarzenia z okresu burzliwego rozwoju Łodzi przemysłowej.

Okres międzywojenny - wielokulturowy dom Pierników, Olszyckich i Gunterów

Łódź okresu międzywojennego to miasto gdzie jak nigdzie krzyżowały się drogi ludzi z różnych kultur i wyznań. Rodziny pochodzenia polskiego, niemieckiego czy żydowskiego żyły obok siebie, często w tych samych budynkach, dzieląc ze sobą zarówno pracę w fabryce jak i czas wolny czy wspólne przeżywanie codziennych wydarzeń. Przykład takiego współżycia z pozoru zupełnie różnych kultur zobaczyć można w drugim z domków Parku, przeniesionego z ulicy Żeromskiego 68. Niegdyś własność rodziny Paszczyńskich, obecnie dom rodziny polskich katolików Olszyckich, pochodzących z Niemiec ewangelików Gunterów oraz żydowskiego klanu Pierników. Spacerując po izbach niemal od razu rzucają się w oczy różnice w wyposażeniu, wystroju czy dominujących kolorach, pomimo że przedmioty codziennego użytku są podobne we wszystkich pokojach.

Okres powojenny - dom rodziny Baranów, pioniera Kwapisza i wdowy Jodłowskiej

Czas po II wojnie światowej to próba odnalezienia się w nowej rzeczywistości, w nowym państwie i nowym ustroju. Wchodząc do piętrowego drewnianego domu, znajdującego się pierwotnie na posesji przy ul. Mazowieckiej 61 zobaczyć można trzy mieszkania: Anny i Edwarda Baranów szykujących się do świętowania imienin, działającego w służbie władzy socjalistycznej pioniera Bronisława Kwapisza oraz skromną izbę pani Jodłowskiej - wdowy po żołnierzu walczącym z okupantem. Lokale znacznie się od siebie różnią - niezwykle bogato wyposażone domostwo szewca Edwarda Barana, z czerwonym anturium, przedwojennym kredensem i zielenią ścian mocno kłóci się z ascetyzmem wnętrza działacza partyjnego, gdzie główne miejsce zajmują portrety prominentów, książki wyjaśniające tezy komunizmu oraz najprostsze przedmioty codziennego użytku. Pomiędzy dwoma skrajnościami jest mieszkanie wdowy po żołnierzu walczącym w II wojnie światowej. Skromnie urządzone lokum wyróżnia się jednak dużą ilością szklanych pojemników - pani Jodłowska, jako córka aptekarzy wszystkie produkty chemiczne przechowuje w słojach po farmaceutykach.

Okres późnego PRL - schyłek Polski Ludowej w mieszkaniach Marciniaków, Kondraciuków i Klimy

Mieszkania urządzone w czwartym domu z pewnością obudzą masę wspomnień - dla niektórych będzie to powrót do młodości, inni zaś odwiedzą mieszkania niemal identyczne jak zapamiętane z dzieciństwa pokoje ciotek czy babć. Budynek, który pierwotnie znajdował się przy ul. Mazowieckiej 47 przeznaczony był na mieszkania robotnicze - na potrzeby wystawy urządzono tam lokale należące do trzech rodzin: szykujących się do spędzania świąt Bożego Narodzenia Marciniaków, urządzającego zakrapianą prywatkę milicjanta Kondraciuka i dość majętną emerytowaną nauczycielkę języka rosyjskiego Halinę Klimę. W mieszkaniu pierwszej z rodzin można zobaczyć to, co na przełomie lat 60-tych i 70-tych było luksusem - radio Turandot, telewizor Neptun, aparat fotograficzny Druh czy tak charakterystyczne dla nastoletniej młodzieży obklejone zagranicznymi naklejkami łóżka piętrowe. Jest również choinka z przywołującymi wspomnienia błyszczącymi bombkami, kolorowe kredki czy wiklinowe wazoniki. Drugie mieszkanie przenosi nas w lata 70-te. Z radia Chopin wyprodukowanego przez węgierski Videoton brzmią szlagiery Violetty Villas, na stole stoi butelka mocnego alkoholu i papierosy a mieszkańcy wychodząc zostawili karty do gry czekające na pasjonującą rozgrywkę. Nie można nie zgadnąć jaką profesją zajmuje się pan domu - biała pałka i czapka milicyjna nie pozostawiają wątpliwości, że rządzi tu stróż prawa. Po sąsiedzku zaś odwiedzamy mieszkanie pani Klimy - szaleństwo lat 80-tych widać od razu po przekroczeniu progu. Kolorowa tapeta, radziecki telewizor Elektron, włocławskie fajanse czy meblościanka w wysokim połysku to podróż w czasie do stylistyki, która cały czas funkcjonuje w niejednym polskim domu. Ten dom jest idealny do poszukiwania wspomnień - a może odnajdziemy przedmioty, których sami na co dzień używamy? Sprawdźcie sami!

Pracownie krawieckie

Piąty, ostatni w ekspozycji dom to drewniak przeniesiony do Parku z ulicy Kopernika 42. Niegdyś pełnił funkcję mieszaną - częściowo zajmowany był przez mieszkania, zaś parter przeznaczony był na zakłady rzemieślnicze. I ta funkcja została w pełni odtworzona - najniższa kondygnacja to z jednej strony pracownia Krawiecka Bolesława Liberskiego, z drugiej zaś pracownia hafciarska państwa Potrzebowskich i magiel. Wchodząc do pomieszczeń przenosimy się w czasie do lat, gdzie krawiectwo było sztuką. Stare maszyny do szycia, wykroje, szpule nici czy oryginalne zapiski mistrzów sztuki krawieckiej sprawiają, że niemal słychać gwar i szum nieodzowny przy ręcznej pracy. Warto również pamiętać, że pracownia pana Liberskiego to autentyczny zakład - mistrz z racji podeszłego wieku zaprzestał swojej pracy i całe wyposażenie oraz swoje prywatne przedmioty przekazał do Muzeum. W pomieszczeniu obok mamy za to do czynienia z niegdyś popularnymi żakardami. Specjalne taśmy ułatwiały pracę, jednak ilość pracujących na raz maszyn musiała być niezwykle uciążliwa dla słuchu osób nieprzyzwyczajonych. Nieco spokojniejszym miejscem wydaje się magiel - miejsce gdzie przychodziło się zarówno wymaglować bieliznę pościelową, ale też z potrzeby wymiany informacji i przekazania najświeższych plotek z różnych zakątków miasta włókniarek.